Wieś Nieznajowa

Nieznajowa, nieistniejąca łemkowska wieś

Nieznajowa leży w Beskidzie Niskim, który jest najniższym, ale i najrozleglejszym pasmem w Beskidach.


Obecnie są to surowe tereny, naznaczone śladami historii. Niejedno drzewo pamięta czasy tętniącej życiem wsi Nieznajowa, po której dzisiaj pozostało niewiele.

Nieznajowa leżała w dolinie górnej Wisłoki i dopływu Zawoi. Znana była z targów i jarmarków. Niestety po II wojnie światowej Łemkowie, którzy stanowili większą cześć mieszkańców tej ziemi, zostali wysiedleni do ZSRR, a reszta przeniosła się do Czarnego.
Wieś ta powstała na prawie pastersko-gospodarskim. W XVIII wieku opustoszałe dziś tereny zamieszkiwało 300 mieszkańców.
Po dawnym życiu i mieszkańcach Nieznajowej zostały charakterystyczne kamienie, łemkowskie krzyże przydrożne, cmentarne nagrobki i ślady zabudowań. To niesamowite, że rzeczy, które wydarzyły się setki lat temu, w dalszym ciągu wywierają na nas ogromne wrażenie.
Idąc szlakami Beskidu Niskiego, krok po kroku dotykasz historii.

Nieznajowa – ślad czasu

Klimat Nieznajowej i okolic przypomina trochę bieszczadzkie tereny. Porośnięte trawami i mchem cmentarze tworzą niesamowitą magię tego miejsca.
Kiedyś wieś tętniła życiem, dziś porosła roślinnością i poniszczonymi przez czas pozostałościami domów i cmentarzy. Spacerując po Nieznajowej masz okazję poszukiwać śladów przeszłości. Niesamowite jest to, że w najmniej nieoczekiwanym momencie podczas twojej wędrówki, potrafi znikąd wyłonić się kapliczka.

Symboliczne drzwi w Nieznajowej
Wyboista miejscami droga wraz z potoczkami tworzy dziki i piękny krajobraz. W samym centrum Nieznajowej spotykamy symboliczne drzwi, które wprowadzają wędrowca do wsi. Na drzwiach widnieje numer 36. Stanowią one symbol nieistniejącej już wioski. Tuż obok możemy zauważyć owocowe sady.

Przez Nieznajową przebiega mnóstwo szlaków turystycznych mi.n.

Konieczna – Radocyna – Nieznajowa – Wołowiec
Rozstajne – Nieznajowa – Czarne

Szlaki turystyczne po Nieznajowej


Z pamiętnika Włóczykija
Wyobraźcie sobie maszynę, dzięki której odbędziecie podróż do przeszłości, a raczej będziecie mogli poszukać śladów tego, co było. Właśnie tak się czuliśmy wyruszając do Nieznajowej. Wieś, której nie ma? Brzmiało fantastycznie! Coś dla nas. Rąbek tajemniczości, grzebanie w historii i poszukiwanie jej śladów.

Choć po dawnej wsi nie zostało zbyt wiele, to jednak idąc (a dokładniej jadąc rowerem) mięliśmy wrażenie, że duch Nieznajowej jest cały czas obecny. Nieurodziwe drzewa owocowe, na których rosły miniaturowych rozmiarów jabłka informowały, że już swoje mają za sobą, że zrodziły już na tyle owoców, by teraz móc odpocząć. Nagle widzimy szeroko otwarte drzwi. Przekraczamy ich próg i jakby cofamy się setki lat wstecz. Zamykamy oczy i wyobrażamy sobie izbę pełną wesołych dzieciaków, krzątające się w kuchni kobiety, mężczyznę dokładającego drzewo do pieca... Takich obrazów w naszej głowie tworzy się mnóstwo. Po chwili otwieramy oczy i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko znika i widzimy tylko łąkę.

Działanie sił przyrody, upływ czasu sprawiły, że ciężko nam dostrzec pozostałości wsi. Gdzieś wśród traw przebijają się fragmenty krzyża. Podchodzimy bliżej, tam wiszący na krzyżu Jezus zmęczonym ale spokojnym spojrzeniem jakby chciał nam powiedzieć, że oni tu są, że ci mieszkańcy wciąż przechadzają się po łąkach Nieznajowej. To niesamowite uczucie i taka przeszywająca ciało moc.

Ilekroć mijaliśmy kamienne kapliczki i krzyże, ogarniało nas błogie uczucie, które skłaniało do refleksji. Niezwykłe jest to, że zapewne gdybyśmy przed przyjazdem tutaj nie poczytali o Nieznajowej, to pewnie wielu rzeczy nie zauważylibyśmy.

Rowerowa wycieczka po Nieznajowej nie odbyła się bez przygód. Jedziemy szutrową drogą, mijamy piękne łąki, po których szaleje mnóstwo motyli. Nagle ścieżka jakby się kończy i widzimy strumyk. No więc śmigamy z impetem przez niego. Jest fantastycznie. Później delikatny podjazd i znowu woda i tak kilka razy. Na szczęście stan wód był na tyle niski, że z łatwością udało nam się przejechać przez rzeczkę. Co niektórzy skąpali dupsko, ale było przynajmniej zabawnie.

Na odcinku Czarne-Krzywa przed nami dość stromy podjazd, ale perspektywa odpoczynku na górze, daje powera więc mocno napinamy łydki. W Czarnem odwiedzamy cmentarz i z zaciekawieniem wyszukujemy kamiennych tablic z najstarszą datą. To właśnie do Czarnego przenieśli się polscy mieszkańcy z wsi Nieznajowa.

Żeby urozmaić całą wyprawę, dwa razy odwiedził nas Pan Kapeć :) Całe szczęście, że mieliśmy sprzęt naprawczy. Gdyby nie zapasowe łatki i klej, mina Łukasza nie wyglądałaby ciekawie. Perspektywa kilkudziesięciu kilometrów z rowerem na barana :) Hmm. Oj stękałby stękał :)

Zmiana łatki w rowerze

Beskid Niski i Nieznajowa urzekły nas przede wszystkim swoją historią. Mała ojczyzna Łemków, dzisiaj próbuje resztkami sił o sobie przypomnieć. To zupełnie inny świat. Zresztą musicie się o tym przekonać sami. Naprawdę warto. Ta wycieczka po zapomnianej krainie nauczy pokory, a przy okazji otula swym pięknem.

Łukasz: Dobrze, że mieliśmy te łatki :)
Ania: Łatki, łatkami. Ekipa była zwarta i gotowa by ci pomóc dźwigać rower. Choć nieskromnie przyznam, że ubawiliśmy się nieźle z tego Twojego podwójnego, kapciowego pecha :)